Luka Zarandia powspominał swój czas spędzony w Arce Gdynia. Gruzin w dalszym ciągu darzy dużą sympatią zarówno klub, jak i miasto. Były skrzydłowy żółto-niebieskich rozmawiał z dziennikiem "iGol.pl".
Zapytany o Polskę i Gdynię, nie krył swojego sentymentu: Co mogę powiedzieć o Polsce? Mam same dobre wspomnienia. Gdynia stała się moim drugim domem i nawet teraz zawsze śledzę, jak sobie radzą i ich wspieram. Nauczyłem się języka polskiego, mówię, piszę i czytam po polsku, więc tak, to był mój drugi dom. Tęsknię za tamtymi dniami, kibicami i ludźmi z klubu - powiedział Luka.
– Czas w Arce był jednym z najlepszych okresów w mojej karierze. Puchar, Superpuchary, dobre mecze w Ekstraklasie, pełny stadion, Liga Europy. Teraz mam co wspominać. Jeśli chodzi o finał Pucharu Polski, to na pewno odczuwałem niesamowite emocje, szał radości i jeden z najpiękniejszych momentów w mojej karierze. Mimo to nie uważałem się za jakiegoś wielkiego bohatera. Gdyby to był sport indywidualny, mógłbym powiedzieć, że zrobiłem to sam, ale to sport drużynowy, więc każdy zawodnik, każdy człowiek na boisku i poza nim, który pracował i grał w Arce, zasługuje na równy szacunek za to zwycięstwo. I oczywiście nasi szaleni kibice – szaleni w pozytywnym tego słowa znaczeniu - mówił Gruzin.
30-latek postanowił również wspomnieć o trenerze Leszku Ojrzyńskim, z którym miał okazję współpracować m.in. w Gdyni.
– Muszę wspomnieć o Leszku Ojrzyńskim. Chcę podziękować mu jako trenerowi i mojemu starszemu przyjacielowi. Zrobił dla mnie bardzo dużo. Niestety, mogłem sprawić, że byłby ze mnie bardziej dumny i grać jeszcze lepiej. Trener Ojrzyński to wspaniały człowiek i bardzo się cieszę, że mogłem z nim pracować. Dał mi szansę i zawsze będę mu za to wdzięczny.
Luka przyznał, że jego największymi sportowymi osiągnięciami, oprócz zdobycia trofeów z Arką, były również występy w seniorskiej reprezentacji Gruzji.
– Jeśli chodzi o trofea, moim największym osiągnięciem, oprócz zdobycia Pucharu i Superpucharu Polski, był także moment, gdy trafiłem do pierwszej reprezentacji narodowej i zagrałem w niej kilka minut. Czułem się wyróżniony i było to dla mnie duże przeżycie.
Zawodnik, który zapisał się w historii Arki, podkreślił, że dzięki futbolowi poznał wielu fantastycznych ludzi. Sam nie wyklucza powrotu do piłki, choć być może już w innej roli.
– Najważniejsze jest to, że czułem się kochany na boisku i poza nim. Piłka nożna jest dla kibiców, a oni mnie kochali i wciąż dostaję od nich mnóstwo wiadomości, więc myślę, że to jest najważniejsze. Zyskałem wspaniałych przyjaciół dzięki piłce nożnej - stwierdził.
Luka Zarandia występował w Arce w latach 2017-2019. Łącznie w żółto-niebieskich barwach zgromadził 59 występów, 10 goli i 10 asyst. W 2019 roku został umieszczony w jedenastce 90-lecia naszego klubu.
Pozdrawiamy Cię, Luka, i życzymy wszystkiego dobrego!